słodka choroba/y

Moje obserwacje związane ze zwracaniem uwagi na zaburzenia tolerancji glukozy pokazują, że cukier nie jest zdrowy. Niestety.

Jest to bardzo cichy zjadacz naszego zdrowia i życia. Dostarcza w krótkim czasie czystą glukozę- energię, a taką właśnie odżywiają się komórki szare mózgu. Dostają wtedy takiego kopa, bo nagle mają "poczucie pełni szczęścia- pokarmu bez granic". Wydziela się dopamina, serotonina i większoś związków odpowiedzialnych za błogie samopoczucie. To wciąga, jak wszystko co pozostawia uczucie przyjemności. Ośrodek nagrody w mózgu jest zadowolony. 

Niestety cena jaką płacimy za nadmierne przyjmowanie słodyczy, cukru do kawy, herbaty, słodkich napojów,nadmiaru słodkich owoców itd jest duża. Za duża. Warto więc świadomie ograniczyć tę urzywkę. Jest to o tyle trudne skoro "wszyscy dookoła jedzą produkty z dodatkiem cukru, piją słodkie napoje, a babcia z dziadkiem od wczesnego dzieciństwa chcą, aby wnuczek miło kojarzył kontakt z nimi" ..................  

od wczesnych lat życia cały organizm/ mózg  poznaje "drogę na skróty" do przyjemności. Nieświadomie sypiemy potem przez resztę życia cukier do kawy, herbaty, czy w inny sposób kontynuujemy dostarczanie pustych kalorii, które po wielu latach prowadzą do poważnych spustoszeń w organiźmie. 

Ostatnie badania naukowe wykazały, że najdłużej na świecie żyją osoby ciężko pracujące całe życie na świeżym powietrzu. W domyśle można sobie wyobazić jaka jest dieta takich osób, jaki mają poziom witaminy D3, jak niski poziom stresu, jakim powietrzem oddychają itd. ...itp....

Pewnie nie mają łatwego dostępu do fast foodów, słodkich batonów, napojów gazowanych. Jedzą nisko przetworzoną żywność prosto z ogródka, bo taka jest najtańsza i najłatwiejsza w przygotowaniu. Tak kiedyś wyglądało życie i żyła większoś ludzi. Na wsiach. 

Obecnie jest lepsza opieka medyczna z jednej strony i część chorób wynikających z zaniedbań udaje się niwelować farmakologicznie, a bezpośrednie zagrożenia operacyjnie. Sytuacja pozonie się poprawiła. Jednak dane epidemiologiczne są bezlitosne. Po 1989 roku, kiedy została zniesiona reglamentacja/ kartki na żywność, cukier itd.   znamiennie wzrosła ilość osób z otyłością, cukrzycą i chorobami układu krążenia, a także cały czas rośnie zachorowalność na nowotwory. 

Inne badania prowadzone obecnie pokazują, że nadmiar pustej energii szkodzi fizjologii komórki. To tak jakby dać komuś nadmiar pieniędzy. Praktycznie okaże się, że "nie ma takiej kwoty, żeby było za dużo".........

Co się dzieje w takiej sytuacji każdy może sobie wyobrazić. Tak samo jak to do czego by to w końcu doprowadziło. Są też i dowody na to w postaci losów tych szczęśliwców, którzy wygrali w lotariach niewyobrażalne wcześniej pieniądze. Większość kończy źle. 

Istnieją wady genetyczne, które polegają na zablokowaniu receptra odpowiedzialnego za działanie hormonu wpływającego na wzrost komórki. Taka jakby sytuacja kryzysowa, ale na całe życie. Osoby te nie rosną zbyt wysoko, ale żyją bardzo długo i co najciekawsze zupełnie nie chorują na nowotwory. Można powiedzieć, że jest to fenomen. Idąc dalej podejmowane są prace nad stworzeniem leku blokującego taki receptor, aby w większości chętnych uzyskać podobny efekt. 

Wszystko sprowadza się do ograniczenia dostarczenia nadmiaru energii dla komórki, zwolnieniu jej metabolizmu i spowodowaniu, żeby żyła "oszczędniej", żyła dłużej. 

Inne badania pokazują, że głodowanie/ posty również spowalniają odcinanie telomerów w chromosomach, który to mechanizm jest spowolnieniem fizjologicznego procesu starzenia. Po prostu komórka żyje, albo szybko (intensywnie napędzana energią), albo wolno i dłużej.

Część znanych mi osób, które powróciły z wywózki do Kazachstanu w okresie wojny nadal żyje ciesząc się dobrym zdrowiem. W czasie ich dzieciństwa przez pewien czas nie mieli dostępu do 90% tego co jest potrzebne do zaspokojenia głodu. Ostatecznie w wielu religiach też pojawia się każdego roku okres postu........gdzie organizm ma szansę na redukcję niepotrzebnie zgromadzonych tkanek, czy spalić zapasy energii. Mówiąc inaczej może się oczyścić ze zbędnego balastu. 

Korzystniej jest więc balasnować na granicy zapotrzebowań enerdetycznych niż przekraczać te zapotrzebowania w długim okresie czasu, czy nawet przez całe życie. Nieświadomie bowiem, naśladujac ogólny sposób odżywiania jaki występuje w społeczeństwach uprzemysłowionych -bezkrytycznie możemy dostarczać sobie nadmiar kalorycznego pożywienia. "Skoro inni tak jedzą...........  "

Inną pułapką jest zastępowanie cukru w słodkich napojach, czy produktach cukrem z owoców, syropu klonowego, czy masła orzechowego. Spotykam się czasem z takim "zdrowym" pomysłem wśród ciężarnych kiedy proszę o rezygnację ze słodyczy. Potrafią zjadać kilka kilogramów owoców dziennie, a wtedy miesięcznie w ciąży masa ciała rośnie czasem nawet cztery kilogramy. W całej ciąży dziewczyna przytyje wtedy ponad 20 kg. Kończy się to problemami w czasie przebiegu ciąży, ale też i przy porodzie. Trudno jest powiem urodzić noworodka, który waży ponad cztery kilo. W zasadzie jest to wskazanie do wykonania cięcia cesarskiego. Po takim cięciu noworodek nie dostaje fizjologicznej flory od matki, bo " z brzucha" jest wyjęty jałowy. Jeśli jeszcze matka nie karmi piersią wtedy jelita zostają skolonizowane niefizjologiczną florą, a to otwiera drogę w przyszłości dziecka na refluks czy alergie. 

Dziecko jest płaczliwe, pręży się, boli je brzuszek, ma wzdęcia. Wystarczy wtedy podawać odpowiedni probiotyk i spróbować podawać "wywar" z siemienia lnianego, który działa łagodząco na podrażnioną śluzówkę niemowlaka. Przynajmniej warto spróbować............

Nie zaszkodzi.